Dzień z życia urzędnika
15 kwietnia 2008, 08:43 Komentarzy: 0 |
Ocena: 3.00 (2 głosy)
Autor: Nogownik
W związku z szybkim rozwojem Olsztyna w drugiej połowie XIX wieku władze pruskie utworzyły tu w roku 1903 urząd nadburmistrza. Zaraz też powołano jednostkę administracyjną w randze powiatu, a w 1905 r. rejencję olsztyńską – odpowiednik dzisiejszego województwa. Wybudowano ogromny gmach przy ulicy dzisiejszej Emilii Plater, żeby pomieścić jej pracowników. W 1916 r. ukończono budowę ratusza. Olsztyn stał się miastem urzędniczym.
Pani Ala niedawno przekroczyła czterdziestkę. Od dziewięciu lat pracuje w jednym z urzędów w mieście. Wcześniej była dyrektorem wiejskiej szkoły w gminie ościennej. Nie wytrzymała jednak stresu związanego z odpowiedzialnością za wszystko, co dzieje się w jednostce oświatowej. Teraz jest szeregowym pracownikiem i to jej odpowiada.
Pani Ala nigdy nie spóźnia się do pracy. Zawsze zjawia się z przynajmniej kilkuminutowym wyprzedzeniem i parzy sobie kawę. Zaraz też włącza komputer i przystępuje do obowiązków służbowych. Tak naprawdę trudno jest zrozumieć, co można robić przez osiem godzin siedząc prawie bez ruchu przed monitorem i stukając uparcie w klawiaturę. Pani Ala jednak tak właśnie robi. Co jakiś czas pozwala sobie na przerwę na papierosa.
Pomieszczenie biurowe, w którym przebywa, zawsze jest wywietrzone, a powietrze w nim chłodne i rześkie. Gdy wchodzi się tam, zawsze widać wyprostowane plecy pani Ali i twarz zwróconą niezmiennie w stronę monitora. Czasem tylko obraca się na krześle obrotowym, aby łyknąć kawy z białej filiżanki stojącej na szafce pod ścianą. Pani Ala nigdy nie stawia kawy na biurku. Tam mogą leżeć tylko dokumenty.
Niedawno pani Ala tworzyła dużą tabelę w programie Excel. Wiedziała, że czeka ją dużo roboty. Na szczęście okazało się, że jeden z kolegów jest w posiadaniu większości potrzebnych jej danych. Poprosiła go o pomoc i po chwili miała już na skrzynce mailowej tabelę. Pani Ala otworzyła dokument w swoim komputerze. Tabela była spora, ale cóż robić. Wydrukowała tabelę i zaczęła analizować zawarte w niej liczby. Z zadowoleniem stwierdziła, że jest tu praktycznie wszystko, czego potrzebuje. Raźno wzięła się do roboty. Ponieważ jednak funkcje „kopiuj” oraz „wklej” są jej z niewiadomych przyczyn wstrętne, zaczęła przepisywać dane z kartki do swojej pustej tabeli w komputerze. Zajęło jej to cały dzień, ale o piętnastej wszystko było gotowe. Mąż przyjechał po nią punktualnie o wpół do czwartej. Pani Ala z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku udała się do domu. Nie mąciło jej spokoju to, że dane, które wydrukowała i następnie pracowicie wklepywała, można było skopiować i wkleić do jej tabeli w ciągu kilku sekund.
Pani Ala od wielu lat niezmiennie cieszy się opinią sumiennej i obowiązkowej osoby. Nigdy nie uczestniczy w plotkach służbowych, nie wie, kto właśnie odchodzi z pracy i kto ostatnio obraził się na dyrektora. Uważa się też za osobę efektywną, bo szybko pisze przy pomocy klawiatury komputera. Jest jednak skromna i nie chwali się tym. Wystarcza jej to, że ma czyste sumienie i dokładnie wykonuje swoje obowiązki.